Felieton
Metka przyszłości
"Komputer - urządzenie elektroniczne służące do przetwarzania danych". Ta prosta definicja sprzed kilku dekad daje dziś sporo do myślenia. Warto na przykład sobie uświadomić, że o ile w ciągu ostatnich lat szybkość samego przetwarzania danych wzrosła tysiące razy, to sprawność "karmienia" elektronicznych maszyn danymi wydaje się wciąż niewystarczająca. Aby przetwarzać, trzeba najpierw dane mieć.
Cóż z tego, że obecnie zwykły pecet może wykonać miliony operacji na sekundę, skoro na wejściu jest od lat ten sam tzw. input device: klawiatura i stukający w nią mozolnie człowiek. Patrząc na systemy informatyczne w wielu firmach możemy dojść do podobnie mało budujących wniosków. Prawie wszystko, co chcemy zliczyć, zmierzyć - począwszy od zapasów magazynowych, a kończąc na liczbie pracowników tracących czas na rozmowy w kafeterii, muszą w jakiś sposób wprowadzić do maszyny ludzie. A to jest proces powolny, kosztowny i często zawodny.
Od pewnego już czasu zdawano sobie sprawę z tej "ułomności" rozwiązań informatycznych i jest już sporo urządzeń przyspieszających liczenie rzeczy, identyfikację i zbieranie danych. Kody kreskowe, urządzenia do lokalizacji pojazdów oparte na GPS, terminale kasowe połączone z systemem informatycznym - to przykłady działań w słusznym kierunku. Dzięki temu firmy mają więcej danych lub dane te są zbierane szybciej. To pierwszy krok do sprawniejszego zarządzania i optymalizacji procesów biznesowych.
Dużym przełomem w kwestii zbierania danych może okazać się technologia RFID - Radio Frequency Identification, która od kilku lat staje się rzeczywistością rynkową (m.in. jest stosowana w aplikacjach SAP). Pozwala ona na szybkie identyfikowanie, liczenie obiektów (np. towarów w magazynie) z tzw. tagami - czipami zawierającymi unikatowy numer. Dane z czipa odczytywane są drogą radiową. W wersji tzw. pasywnej (tag bez zasilania) kod może być odczytany z niewielkiej odległości - maksimum 10 m, ale w wersji aktywnej zasięg systemu wzrasta nawet do 30 m. Do odczytu nie jest potrzebne tak precyzyjne zbliżenie obiektu do czytnika, jak to jest w przypadku np. kodów kreskowych, a sam proces odczytu wielu kodów przebiega bardzo szybko.
Radiowe tagi mogą mieć postać choćby nalepek na opakowania, małych zawieszek lub kolczyków dla zwierząt. W obecnie produkowanych tagach mikroskopijny czip wielkości połowy ziarnka ryżu mieści do 128 bitów danych. Czy to mało? W proponowanym standardzie kod identyfikujący przedmiot miałby się składać z 96 bitów. W praktyce daje to możliwość nadania unikatowego numeru nie tylko każdemu przedmiotowi na Ziemi, ale jak twierdzą naukowcy z Massachusetts Institute of Technology, nawet każdej cząsteczce!
Na razie jednak proponowane są mniej ekstrawaganckie zastosowania służące do oznaczania towarów i innych przedmiotów. Ze wspomnianych 96 bitów kodu 28 ma służyć do zapisu numeru producenta towaru (268 mln możliwości), kolejne 24 to kod produktu (16 mln liczb dla każdego z producentów) i kolejne 36 bitów to miejsce na unikatowy numer każdej sztuki (68 mld możliwych liczb). System ten pod względem pojemności i możliwości bije na głowę 13- cyfrowe kody kreskowe, które towarzyszą nam od lat 70-tych. Cena radiowej metki ma już za 3 lata spaść do kilku centów.
Tagi RFID są na razie postrzegane przede wszystkim jako narzędzie dla sieci detalicznych, hurtowników, firm logistycznych i generalnie jako następcy kodu kreskowego. Rzeczywiście, klienci hipermarketów zamiast wyjmować mozolnie wszystkie produkty przy kasie, będą mogli w przyszłości przejechać wózkiem przez radiową bramkę. Czipowe metki przez eter dadzą znać o sobie do kasy, a ta błyskawicznie zliczy łączną kwotę rachunku. Największe amerykańska sieć supermarketów Wal-Mart zapowiedziała, że do roku 2005 wszyscy jej dostawcy będą musieli oznaczać swoje produkty tagami RFID, ale projekt ten dotyczy na razie przede wszystkim opakowań zbiorczych i ma służyć usprawnieniu logistyki.
W przyszłości tagami i unikatowymi kodami mogą być oznaczane nawet pojedyncze produkty, np. każda sztuka puszki coli będzie miała swój kod. Wizja taka budzi już protesty obrońców prywatności, bo oznacza, że znajdując taką colę w mieszkaniu obywatela można będzie stwierdzić, w jakim hipermarkecie i o której godzinie przejechała ona przez bramkę kasową. Mimo to sprzedawcy już teraz zapowiadają, że unikatowe kody RFID na pewno będą miały wszystkie egzemplarze droższych urządzeń, na przykład telewizorów - bo w ich przypadku ścisła kontrola jest szczególnie istotna, a nowa technologia będzie dodatkowym zabezpieczeniem przed kradzieżą.
Radiowa identyfikacja to jednak narzędzie nie tylko dla sieci handlowych. Tagami RFID oznaczane są już dziś kontenery, wagony, samochody dostawcze. Technologia ta pozwala firmom usprawnić logistykę, poprawić procesy związane z łańcuchem dostaw. Kolczykowanie zwierząt to kolejny ważny obszar zastosowań - czworonożny majątek wielu firm hodowlanych da się szybko zidentyfikować i zliczyć. Tagi mogą być też dodatkiem do papierowych dokumentów, co ułatwi inwentaryzację i zarządzanie dokumentacją. Kody na urządzeniach i maszynach usprawnią pracę służbom kontroli technicznej - każde sprawdzane urządzanie zamelduje się automatycznie w palmtopie kontrolera.
Wszystkie te dane, jeżeli zostaną przetworzone przez system IT, mogą być pomocne w optymalizacji wielu działań. A co z ludźmi? Także pracownicy mogą być wyposażeni w radiowe tagi. Koniec ze snuciem się po korytarzach i chodzeniem na papierosa? Czy zarządzane personelem zyska zupełnie nowy wymiar? Optymalizacja tego obszaru byłaby chyba dla wielu pracowników bardzo dotkliwa.
Tomasz Ostrowiecki