Polska

Strona główna SAP na świecie Log In Stwórz nowy profil Kontakt z SAP

   

Opinie - Poglądy

Jesteśmy jak drużyna piłkarska

Henryka Bochniarz, prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych
Henryka Bochniarz jest absolwentką Wydziału Ekonomii Uniwersytetu Warszawskiego, ma doktorat z nauk ekonomicznych. W rządzie premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego była ministrem przemysłu i handlu.
Zakładała Stowarzyszenie Doradców Gospodarczych w Polsce. Od 1990 r. jest prezesem Nicom Consulting. Uczestniczy też w pracach rad nadzorczych kilku znanych firm, m.in.: ITI (jako przewodnicząca), TVN, ComputerLand.
Pełni funkcję wiceprzewodniczącej Komisji Trójstronnej ds.społeczno-gospodarczych. W latach 1996-99 była Prezesem Polskiej Rady Biznesu.
Współfundatorka Nagrody Literackiej "Nike", wiceprezes Fundacji Sztuki im. Stanisława Ignacego Witkiewicza.
Autorka wielu publikacji z zakresu makro i mikroekonomii oraz uczestniczka wielu krajowych i międzynarodowych konferencji.
Wolny czas spędza w teatrze, na nartach i na grze w siatkówkę.

Z Henryką Bochniarz, prezydentem Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, rozmawia Jan Bazyl Lipszyc

- Czy przedsiębiorcy w Polsce są dobrze reprezentowani?
- Głos biznesu, między innymi dzięki naszej organizacji, jest słyszany. Inna sprawa, czy słuchany przez polityków. Myślę, że coraz częściej tak. Świadczy o tym choćby obniżka CIT i PIT. Ciągle jednak zdarzają się takie ustawy, jak ta o biopaliwach, które przechodzą przez parlament wbrew opinii środowisk biznesowych. Wciąż za mało jest posłów, którzy rozumieją gospodarkę rynkową i potrafią stanowić dobre prawo. Stąd tyle legislacyjnych bubli, z którymi zmaga się na przykład Trybunał Konstytucyjny. Sama Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych skierowała do niego ponad tuzin wniosków, w tym m.in. w sprawie Ordynacji Podatkowej.

- Kogo reprezentuje PKPP - jakie firmy do niej należą?
- Skupiamy dziś 52 związki pracodawców (pięć lat temu startowaliśmy z ledwo czterema!) i to ich członkami są firmy. Przedsiębiorcy mogą wybierać między związkami branżowymi lub regionalnymi. Większe firmy, prowadzące działalność w całym kraju, w branżach o wyraźnie odrębnych interesach, ciążą ku związkom branżowym. Na przykład najwięksi polscy wydawcy i nadawcy prywatni należą do związku mediów i reklamy, producenci samochodów i ich dostawcy - do związku przemysłu motoryzacyjnego. Mamy m.in. związki branży spożywczej, odzieżowej, piwnej, konsultingowej, bankowej, ubezpieczeniowej, aptekarskiej i wiele innych. Mamy w Konfederacji nawet związek teatrów! Przedsiębiorcy, których skala działania jest mniejsza, wiążą się w związki regionalne. Mamy ich 20, praktycznie we wszystkich województwach. Mamy także kilkanaście dużych firm - członków bezpośrednich.

- Dużo kosztuje przyjemność bycia w tej rodzinie?
- Proszę ocenić: zwykle 0,2% funduszu płac, ale nie mniej niż 1500 i nie więcej niż 150 tys. zł rocznie. Zwykle - bo ten poziom podlega negocjacjom. Zgodnie z przepisami podatkowymi firmy mogą wpisać w koszty 0,15% funduszu płac. Pieniądze trafiają do związków i dopiero te przekazują ustaloną indywidualnie składkę do Konfederacji.

- Co za te pieniądze dostają firmy?
- Skupiamy się na legislacji dotyczącej gospodarki i prawa pracy oraz na negocjacjach ze związkami zawodowymi. Nasi eksperci prawni oceniają 100% zmian w prawie gospodarczym. Jako członek Komisji Trójstronnej dostajemy do konsultacji projekty ustaw i prosimy nasze firmy członkowskie o ich zaopiniowanie.

- Firmy mają więc wgląd w przepisy, które zaczną obowiązywać dopiero za kilka miesięcy?
- Co więcej, biorąc udział w konsultacjach, kształtują stanowisko, jakie zaprezentuje cała Konfederacja. A z naszym głosem decydenci się liczą. Świadczy o tym chociażby wywalczona m.in. przez nas obniżka CIT z 27 do 19% i 19-procentowy PIT dla przedsiębiorców. Innym naszym sukcesem jest niedawna zmiana Kodeksu Pracy, pierwsza od lat korzystna dla przedsiębiorców. Po wielu miesiącach rozmów wynegocjowaliśmy ją z OPZZ przy współudziale ZRP. Udało nam się także dzięki współpracy z Ministerstwem Gospodarki opracować bardzo satysfakcjonujący kształt ustawy o swobodzie działalności gospodarczej.

- Ostateczny jej efekt zależy jednak od zmian w kilkuset innych aktach prawnych.
- Właśnie dlatego walczymy, by przepisy wprowadzające nie wypaczyły sensu ustawy. Dbamy nie tylko o powstające prawo, ale także walczymy z ewidentnymi bublami prawnymi. Uzyskaliśmy np. korzystny dla pracodawców wyrok w sprawie przepisów Kodeksu Pracy uniemożliwiających wypowiedzenie zbiorowych układów pracy. Ostatnio powołaliśmy Społecznego Rzecznika Przedsiębiorców, który będzie interweniował w przypadkach naruszenia praw przedsiębiorcy we współpracy z Rzecznikiem Praw Obywatelskich. W listopadzie zakończyliśmy cykl "Przedsiębiorca w UE", przygotowujący do działania na wspólnym rynku. Do tego dochodzi działalność naszych związków, które są autonomiczne. Organizują one m.in. szkolenia, konferencje branżowe, służą pomocą prawną, proponują projekty branżowych rozwiązań prawnych.

- W jaki sposób Konfederacja ustala priorytety, o które walczy, jak konsultuje z członkami, o co walczyć do końca, a kiedy można ustąpić?
- Nasza misja to walka o konkurencyjność polskiej gospodarki. Konkurencyjność to niskie podatki, bardziej elastyczne prawo pracy, mniej władzy biurokracji w gospodarce. Wszystko inne jest tego pochodną. Kierunek naszych działań często wyznacza samo życie, gdy rząd zaczyna omawiać ustawy, które naszym zdaniem wymagają naprawy. Kiedy indziej sami wychodzimy z inicjatywą. Wiosną opublikowaliśmy "Czarną listę barier dla przedsiębiorczości", rok temu zgłosiliśmy projekt nowelizacji Kodeksu Spółek Handlowych (właśnie omawia go parlament). Obie te inicjatywy są owocem współpracy biura PKPP z członkami, którzy masowo zgłaszali swoje propozycje. Współpracę z firmami bardzo ułatwia nam technika - mamy interaktywną stronę internetową, wysyłamy sporo informacji e-mailem, mamy cotygodniowy biuletyn rozsyłany pocztą elektroniczną. Wokół każdego projektu staramy się zbudować grupę firm, służących nam swoją opinią i konsultujących sprawy na bieżąco. Nasi członkowie posiadają ogromną wiedzę o swoich branżach i rynkach, o regulacjach nimi rządzących. Dlatego zawsze staramy się do tej wiedzy odwoływać. Często wspierają nas specjaliści z należących do naszej organizacji firm prawniczych i konsultingowych. Jesteśmy jak dobra drużyna futbolowa.

- Jakie są programowe (i inne) różnice pomiędzy KPP, PKPP, BCC, Związkiem Rzemiosła Polskiego, KIG? Czy nie jest tak, że główną przyczyną istnienia tylu organizacji są ambicje szefów oraz uwarunkowania historyczne?
- My jesteśmy organizacją przedsiębiorstw prywatnych, KPP ma wśród członków firmy sektora publicznego, ZRP - rzemieślników. Z kolei KIG jest izbą gospodarczą i pomaga w obsłudze kontaktów biznesowych. Ma zresztą inne od nas - organizacji pracodawców - uprawnienia. Zakładając PKPP uznaliśmy, że najważniejsza jest walka o zmiany systemowe, zmianę otoczenia prawnego i wybraliśmy formę prawną organizacji pracodawców, bo daje nam ona w tej dziedzinie najwięcej uprawnień. Możemy np. opiniować budżet, projekty ustaw, wysyłać wnioski do Trybunału Konstytucyjnego. Proszę samemu ocenić, czy motywem tych działań są ambicje osobiste.

- Jak organizacje biznesowe ustalają między sobą wspólny front wobec rządu, Sejmu, związków zawodowych? Czy etap rywalizacji, niechęci i podgryzania się lub ignorowania należy definitywnie do przeszłości?
- Jeszcze niedawno, gdy przychodziliśmy z naszymi postulatami do polityków, ci często odpowiadali: "ale przecież inne organizacje chcą czegoś wręcz przeciwnego". No to się dogadaliśmy i wiosną powstała Rada Przedsiębiorczości, porozumienie 11 największych w kraju organizacji biznesowych. Najważniejszym naszym wspólnym projektem stała się obniżka podatków. I udało się. Oczywiście musieliśmy wypracować wspólny program działań, bo na początku każdy sobie je nieco inaczej wyobrażał. Ale okazało się, że jest wiele obszarów wspólnych, nie tylko dotyczących podatków. Współdziałamy z innymi organizacjami pracodawców w ramach Komisji Trójstronnej, która jeszcze dwa lata temu była ciałem martwym. Teraz udaje się w niej podnosić sprawy ważne dla przedsiębiorczości w Polsce.

- Skoro różnice programowe między organizacjami są tak niewielkie, po co ta mnogość organizacji?
- Wciąż mamy wielu różnych członków, więc i różnice pozostają. Na przykład my uważamy, że pomoc publiczna powinna być skierowana na projekty służące rozwojowi. Te organizacje, które skupiają firmy państwowe, popierają dofinansowywanie sektora państwowego. Choćby na tym przykładzie widać, że z pozoru niewielkie różnice są zbyt duże, by zmieścić je w jednej organizacji. Zresztą uważam, że wielość organizacji nie jest czymś złym. To jest rynek, wygrywają ci, którzy mają lepszą ofertę. Rynek mobilizuje nas do działania - z korzyścią dla przedsiębiorców.

- Powiedziała Pani Prezydent, że polscy przedsiębiorcy są dobrze reprezentowani. W badaniach, jakie Indicator zrobił dla Business Week Polska (nr 10/2003) zdaniem ponad 80 proc. pytanych (900 dyrektorów małych i średnich firm) najsilniejszą grupą nacisku na władzę są wielcy przedsiębiorcy. Organizacje biznesowe uplasowały się na 13 miejscu. W dodatku badani uważają, że reprezentują one wielkie koncerny. To o czyje interesy walczycie?
- Gdybyśmy reprezentowali tylko koncerny, poprzestalibyśmy na cięciach CIT. Gros polskich przedsiębiorców płaci jednak PIT i bez jego obniżki reforma nie byłaby kompletna. Dlatego walczymy o interesy i dużych, i małych. Gospodarki nie da się podzielić na wagi, jak zawodników w boksie. Wszyscy działamy na tym samym rynku. Złe prawo uwiera jednakowo i szefa wielkiej korporacji, i małego producenta. Ten drugi ma z nim nawet więcej problemów, bo nie stać go na prawników. I właśnie jemu potrzebna jest organizacja pracodawców.

- Dlaczego zatem mali i średni nie uważają Was za swoich przedstawicieli?
- Sęk w tym, że większość średnich i małych przedsiębiorców jeszcze nie czuje potrzeby zrzeszania się. Tylko 2% polskich firm należy do jakiejkolwiek organizacji. Ale to już się zmienia. Po naszym zwycięstwie podatkowym dzwonią do PKPP przedsiębiorcy, często prowadzący małe firmy, z różnych zakątków Polski i pytają, jak się do nas zapisać. Widzą, że ktoś walczy o ich interesy i jest skuteczny. Najnowszy przykład: dołączyli do nas aptekarze i założyli własny związek pracodawców, a przecież apteki to nie są wielkie korporacje.

- Jakich pieniędzy i działań organizacyjnych trzeba, aby skutecznie walczyć o interesy polskich firm w Brukseli? Czy jest lub będzie wspólna reprezentacja polskich organizacji biznesowych działająca w sprawie UE?
- Na razie polscy przedsiębiorcy nie mają świadomości, że po wejściu do Unii Europejskiej 70% legislacji gospodarczej będzie powstawało właśnie tam, a nie w Warszawie. I właśnie na forum UE trzeba zabiegać o dobre rozwiązania dla biznesu. By to było możliwe, trzeba należeć do unijnych organizacji biznesowych, mieć na miejscu swoich ludzi. Trzeba rozwijać kontakty nie tylko z instytucjami unijnymi, ale także organizacjami biznesowymi z innych krajów. Chcąc przeforsować jakieś rozwiązania, musimy przecież zawierać koalicje. My to zrozumieliśmy i od kilku lat przygotowujemy się do tego trudnego zadania.

- PKPP ma już swoje biuro w Brukseli.
- Właśnie. I to jako jedyna z polskich organizacji biznesowych. Jesteśmy też członkiem UNICE, potężnego związku unijnych pracodawców i przemysłu. Od czerwca 2003 r. jesteśmy w BIAC, biznesowym komitecie konsultacyjnym przy OECD. Budujemy z przedstawicielami firm polski komitet BIAC. I ciągle mamy poczucie, że to za mało, że musimy i w Brukseli, i na miejscu w Polsce rozbudowywać sztab ludzi zajmujący się legislacją europejską. Na przykład współpracująca z nami konfederacja austriacka zatrudnia w Brukseli sześć osób. To wszystko są koszty, setki tysięcy złotych teraz, w przyszłości nawet miliony. W 2001 r. proponowaliśmy innym organizacjom wspólne otwarcie biura, by te koszty podzielić, ale wówczas odzewu nie było.

- Dziękuję za rozmowę.


Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych działa od 1999 r. W 52 związkach regionalnych i branżowych skupia ok. 3000 firm, zatrudniających w sumie ponad 500 tys. osób.

PKPP jest członkiem Komisji Trójstronnej ds. Społeczno-Gospodarczych, należy też do UNICE - potężnego Związku Europejskich Konfederacji Pracodawców i Przemysłu, będącego reprezentantem interesów przedsiębiorców i pracodawców wobec Komisji Europejskiej, Europejskiego Parlamentu i innych instytucji UE. Jako jedyna polska organizacja biznesowa posiada własne biuro w Brukseli.

Od czerwca 2003 r. Konfederacja należy do BIAC - Business and Industry Advisory Committee przy OECD, umożliwiającego środowiskom gospodarczym przedkładanie analiz i rekomendacji rządom krajów członkowskich oraz samej Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju.

Czy chcą się Państwo dowiedzieć więcej? W celu otrzymania dodatkowych informacji proszę skontaktować się z SAP.

Zapamiętaj
Prześlij znajomemu

Kariera@SAP Kontakt z SAP
Prawa autorskie/Znak towarowy Polityka prywatności Stopka redakcyjna Podgląd tylko tekstu Podgląd wydruku

Czy mają Państwo pytania lub komentarze na temat stron WWW?
Proszę skontaktować się z webmaster@sap.com.